Zrównoważona moda. Co powinny zrobić marki?

Anna Pięta

aktywistka społeczna

Areta Szpura

aktywistka ekologiczna

zmniejszenie śladu węglowego

Klientki i klienci wydają się zagubieni w chaosie informacyjnym, ale otwarci na zmiany – 75 procent uważa zrównoważony rozwój za istotną kwestię. Dlatego teraz ruch po stronie wielkich marek. Zamiast podtrzymywać fast fashion, powinny przyjąć nowy kodeks: produkuj mniej, płać więcej, projektuj lepiej i na dłużej. Dane mówią, że w najbliższej dekadzie nasze zapotrzebowanie na ubrania będzie wciąż rosnąć, ale mówią też, że do 2030 roku rynek ubrań z drugiej ręki dogoni wartość rynku pierwotnego.

Na początek warto przypomnieć najważniejsze fakty dotyczące tego, jak i dlaczego przemysł odzieżowy szkodzi środowisku.

Przede wszystkim generuje 5 procent światowej emisji gazów cieplarnianych. To mniej więcej tyle, ile wspólnie emitują gospodarki Niemiec, Francji, Belgii i Wielkiej Brytanii. Produkcja odzieży to trzeci najbrudniejszy przemysł na świecie, zaraz po jedzeniu i budownictwie. Używamy dziś o 400 procent więcej ubrań niż 20 lat temu i służą nam one o połowę krócej niż 15 lat temu. Przewiduje się, że w tym tempie nadprodukcji i nadkonsumpcji nasze zapotrzebowanie na ubrania wzrośnie w najbliższej dekadzie o 63 procent. Trzeba dodać, że 20 procent światowej produkcji bawełny pochodzi z regionu Xinjiang, w którym w „reedukacyjnych” koloniach-obozach pracy zbierają ją ludzie z dyskryminowanej przez chiński rząd muzułmańskiej mniejszości Ujgurów.

Raport BCG i „Vogue Polska”: Klientki i klienci ciągle są sceptyczni

Raport BCG i „Vogue Polska” wskazuje, że nie są to sprawy, które trapią klientki i klientów. Ponad połowa respondentów i respondentek kojarzy zrównoważoną modę z recyklingiem i upcyklingiem. Prawie połowa zwraca uwagę na opakowania oraz na wykorzystanie naturalnych, organicznych tkanin bez chemikaliów, ale tylko 27 procent wiąże zrównoważony rozwój z krótszymi łańcuchami dostaw.

25 procent nie chce kupować ubrań zrównoważonych i eko, ponieważ ma wątpliwości co do ich jakości, jednocześnie postrzegając je jako zbyt drogie. Jeśli wybieramy bardziej odpowiedzialne marki, to po to, by chronić środowisko (42 proc.), z troski o przyszłe pokolenia (30 proc.), a także o własne zdrowie (27 proc.). Dla tych, którzy wybierają inaczej, ekologia nie jest ważnym czynnikiem w ich decyzjach zakupowych (69 proc.) Często tłumaczą, że nie wiedzą, czy marka naprawdę stosuje zrównoważone metody produkcji, czy jedynie greenwashing.

Z raportu wynika również, że 75 procent Polek i Polaków uważa zrównoważony rozwój za istotną kwestię, ale ponad 20 procent jest nastawionych sceptycznie. Zrównoważoną modę kojarzą z gorszą jakością albo nie wiedzą, co to znaczy. Większość badanych deklaruje, że dopłaciliby niewielką kwotę, by kupić produkty wytwarzane w sposób przyjazny środowisku, ale 34 procent kupiłoby je pod warunkiem utrzymania ceny.

Biodegradowalne opakowania nie rozwiążą problemu nadprodukcji

I może tu zróbmy pauzę dla naszkicowania tła problemu, z jakim mierzy się dziś cały świat. Z jednej strony mamy rozwinięte i rozwijające się gospodarczo kraje, które produkują zdecydowanie za dużo tekstylnego odpadu, a z drugiej globalne południe, które w końcu się przytkało i nie nadąża z recyklingiem i upcyklingiem naszych odpadów. Wszystko to niestety jest wynikiem działania modelu szybkiej mody, który ubiera nas od około 20 lat i opiera się na haśle „dużo – tanio – szybko”.

Rocznie produkuje się około 100 miliardów sztuk odzieży i dodatków, a 30 procent tej masy nigdy nie zostanie sprzedane. Tylko w Warszawie w 2020 roku wyrzucono 47 ton odzieży, o 193 procent więcej niż rok wcześniej.

Dzięki działaniom i badaniom takich organizacji jak na przykład Greenpeace, The Circle, Clean Clothes Campaign czy Kupuj Odpowiedzialnie oraz zaangażowanym osobom choćby z Extinction Rebellion coraz mniej wykroczeń przeciwko ludziom i środowisku przechodzi zupełnie bez echa.

Prawdopodobnie dzięki ich aktywności giganci odzieżowi mają już świadomość, że nadprodukcja odpowiada za emisję gazów cieplarnianych i że nadmiar przestanie się za chwilę opłacać. Niestety nie słychać oficjalnych deklaracji i próżno szukać w raportach marek informacji o znaczącym zmniejszeniu produkcji. Wielkie marki nadal zastanawiają się głównie nad tym, jak przykryć ten problem ekopłachtą z biodegradowalnych opakowań, w których wysyłają nam paczki kupione online. Problem nadprodukcji od tego nie zniknie.

Zrównoważona moda: Potrzeba działania, nie marketingu

Nie widać również prawnych regulacji, które nakładałyby na branżę odzieżową dodatkowe koszty za zanieczyszczanie środowiska (branża mody odpowiada za 20 proc. zanieczyszczeń wód na świecie i zużycie 25 proc. chemikaliów). Nie mówi się nic o przepisach, które wymogłyby ograniczenie produkcji przy jednoczesnym zapewnieniu godnych płac pracownicom i pracownikom fabryk.

Niektóre z dużych marek zauważyły już, że w modzie nie chodzi o trendy w fasonach czy kolorach, o powrót do lat 90. czy kształt mankietów, ale o zmiany w modelach biznesowych. Te wymagają potężnych inwestycji w technologie, które pomogą skutecznie przywracać do obiegu tekstylne odpady. Wymagają prac nad alternatywnymi materiałami, które będą mniej szkodliwe dla ludzi i środowiska.

Bo naprawdę nie wystarczy recykling. Zanim uwierzymy w greenwashingowy marketing, pamiętajmy, że jedynie 8 procent ubrań wraca do ponownego użycia, 10 procent przerabiane jest na tzw. czyściwo dla przemysłu i paliwo alternatywne, a ponad 80 procent prawie nowych ubrań ląduje na wysypisku śmieci lub są palone.

Globalne marki starają się zaangażować nas wszystkich do sprzątania po nadmiernej produkcji, wierząc, że pozwoli to jeszcze przez jakiś czas utrzymywać w mocy model fast fashion. I kto wie, czy nie zastawiają w ten sposób – z zyskiem dla planety – pułapki na same siebie. Bo oto okazuje się, że w ekspresowym tempie rozwija się drugi obieg ubrań – światowe platformy z odzieżą vintage doganiają sieciowe marki. Są dane, które mówią, że do 2030 roku rynek ubrań z drugiej ręki wzrośnie aż o 185 procent i dogoni wartość rynku pierwotnego.

Moda z założenia nie jest zrównoważona i nigdy nie będzie w stanie oddać środowisku tyle, ile zabrała. Natomiast na pewno może działać dużo bardziej etycznie, odpowiedzialnie, zdroworozsądkowo.

Zmiany w modzie, czyli nadzieja na przyszłość

Dlatego wszelkie inicjatywy uczące odpowiedzialnego korzystania z ubrań, namawiające do używania jak najdłużej, naprawiania, dbania, pożyczania, kupowania z drugiej ręki są bardzo potrzebne. My jednak proponujemy czym prędzej dodać nowe hasła: produkuj mniej, płać więcej, projektuj lepiej i na dłużej. Fast fashion straciła już wiele lat na pozorne ruchy, nadszedł czas na prawdziwe zmiany. Moda potrafiła kiedyś wywoływać rewolucje i mówić o istotnych wartościach, ważnych zmianach społecznych. Nie mamy złudzeń, że konsumenci nagle przestawią się na naprawianie, a producenci na ograniczanie, ale mamy nadzieję.

Nic się nie zmieni, jeżeli nie zaczniemy działać