Moda na ekologię — moda dla ekologii

Zielone łabędzie nadciągają

PROFESOR AKADEMII LEONA KOŹMIŃSKIEGO,

WSPÓŁTWÓRCA PROGRAMU CLIMATE LEADERSHIP

edukacja klimatyczna

Climate Leadership to najtrudniejszy i najważniejszy program ze wszystkich, które współ-inicjowałem w ostatnich trzydziestu latach. Nie byłby on możliwy bez tak mocnego zaangażowania ze strony Centrum UNEP/GRID-Warszawa i bez rozciągnięcia pomocnego parasola UN Environment Programme. Chociaż do zbudowania w Polsce społeczności liderów realnej zmiany w biznesie na rzecz klimatu jeszcze nam daleko, to warto uczcić zakończenie pierwszej edycji — i zarazem otwarcie drugiej.

Wiemy na tyle dużo o konsekwencjach zmiany klimatu dla funkcjonowania biznesu i społeczeństwa, że dodatkowe wyjaśnienia nie są już konieczne. Nie powinny być konieczne szczególnie dla prawdziwych liderów biznesu, którzy potrafią planować na dekady do przodu. W setkach raportów i publikacji możemy prześledzić jak — z dużym prawdopodobieństwem — będą zmieniały się warunki środowiskowe oraz warunki życia ludzi, a w związku z tym również warunki prowadzenia działalności gospodarczej.

Zmiana, na którą czekamy

Doświadczamy tego, że następuje wyraźna intensyfikacja gwałtownych zjawisk jak — choćby w ostatnim okresie — cyklony w Grecji czy Portugalii, pożary w Kalifornii, na Syberii i w Amazonii, powodzie na Dominikanie, susza w Polsce. To wszystko ma wpływ na życie ludzi i organizacji, dlatego budowanie odporności (resilience) i nowych modeli zarządzania w oparciu o inne zasoby jest konieczne. To nadal wielkie wyzwanie, szczególnie dla tych, którzy wcześniej lekceważyli analizę ryzyk niefinansowych czy innowacje na rzecz zrównoważonego rozwoju

Wiemy, dlaczego „biznes jak zawsze” nie jest już dłużej możliwy. Wiemy co i jak należy zmienić — w obszarze energetyki, wydobycia surowców, budownictwa, logistyki, gospodarki odpadami, gospodarki wodą i w wielu innych. Tych zmian nie udaje się jednak dokonać, choć w niektórych miejscach globu proces zmian idzie nieco lepiej niż w innych. Potrzebujemy zmiany radykalnej, systemowej i wielowymiarowej. Takiej zmiany nikt jeszcze w dziejach, na drodze pokojowej, nawet nie próbował dokonywać — może dlatego, że nigdy gospodarka nie była rozwinięta na tak wielką skalę i w tak wielkim stopniu nie przyczyniała się do destrukcji środowiska.

Można narzekać, że nie jesteśmy gotowi i że nie ma „woli politycznej”. Można się poddać i czekać aż kolejne katastrofy doprowadzą do totalnego chaosu w perspektywie kilkunastu lat — a może nawet wcześniej. Można też po prostu zacząć te konieczne zmiany wprowadzać, krok po kroku, choćby to były mikrokroki. Bo żeby doprowadzić do zmiany, trzeba przede wszystkim zacząć zmieniać. To właśnie taka intencja stała za programem Climate Leadership, gdy rozpoczynaliśmy pierwszą edycję. Okazało się, że istnieją w Polsce firmy gotowe do tego, by te zmiany rozpocząć, a również takie, które były już w trakcie tego procesu.

Po co Climate Leadership?

Chcieliśmy zachęcać i mobilizować przede wszystkim największe firmy do tego, by podejmowały wymierne zobowiązania w zakresie swojej podstawowej działalności rynkowej, dotyczące zmniejszania negatywnego wpływu na klimat. Choćby w niewielkim stopniu. Później, gdy w zmianie nakierowanej na osiąganie neutralności klimatycznej dostrzegą szansę na rozwój, na nowe, bardziej atrakcyjne dla wszystkich produkty i usługi, dostrzegą też, że biznes może mieć pozytywny wpływ — przyczyniać się do poprawy jakości środowiska przyrodniczego i jakości naszego życia, tworząc jednocześnie wartość rynkową. Gdy zaczyna się myśleć o tym, by mniej szkodzić, to na pewnym etapie pojawia się wielkie wyzwanie, by także czynić dobro, zwiększając swój pozytywny wpływ.

Najtrudniejsza w rozpoczęciu procesu zmian jest konieczność zakwestionowania istniejącego porządku rzeczy. Mówiąc wprost: trzeba osłabić stary porządek, żeby zbudować nowy. Strażników status quo zawsze jest wielu — zbyt wielu. Paradoksalnie w procesie tym pomogła pandemia. Wszyscy na nowo dostrzegliśmy znaczenie podstawowych spraw, takich jak zdrowie, bezpieczeństwo czy wrażliwość na potrzeby innych. Doświadczyliśmy też tego, że katastrofy wymuszają nowy porządek na skalę globalną. Pandemia pomogła uwierzyć, że z każdą katastrofą potrafimy sobie radzić — niestety, koszty (nie tylko finansowe, ale przede wszystkim ludzkie) bywają olbrzymie. Ponad milion osób zmarło już w wyniku pandemii COVID-19. Dlatego do kolejnych katastrof — tym razem głównie wynikających ze zmian klimatycznych — musimy być znacznie lepiej przygotowani, aby osłabić siłę ich uderzenia. Musimy zmienić nasze działania tak, aby nie doprowadzać do powstawania negatywnych konsekwencji o niewyobrażalnej skali.

Zrozumieliśmy, że wszyscy żyjemy w świecie katastrof, a z tego wynika zagrożenie bezpieczeństwa, koniec przewidywalności, stabilności. W związku z tym odczuwamy w coraz większym stopniu niepewność, żal, złość, lęk, przerażenie, bezsens. Pandemia to ważna lekcja dla świadomości ekologicznej liderów biznesu. Nie wiemy tylko, kiedy i jakie wnioski zostaną przez nich wyciągnięte i jak zmieni to podejście firm do wyzwań związanych z koniecznością osiągnięcia w jak najkrótszym czasie neutralności klimatycznej.

W Polsce bardzo długo trwało nim większość dużych firm dostrzegła rozszerzoną rolę biznesu w społeczeństwie. Jeszcze 20 lat temu mówienie o społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) napotykało na mur niechęci ze strony zarządów największych firm. Owszem, zaczęto przyjmować różne deklaracje, mówiono o etyce jako oczywistej podstawie działania każdego biznesu, o zaangażowaniu społecznym, o środowisku i trosce o pracowników oraz klientów. Najczęściej deklaracje nie miały jednak wiele wspólnego z codzienną praktyką. W trakcie tych dwudziestu lat szereg firm, przede wszystkim działających w ramach korporacji ponadnarodowych, rozpoczynało jednak krok po kroku wdrażanie zasad CSR, etyki, standardów globalnych, wreszcie Celów Zrównoważonego Rozwoju.

Lepszy świat jest konieczny

I oto przyszła pandemia, która wymusiła redefinicję roli biznesu w społeczeństwie na dużą skalę. Nigdy wcześniej, odkąd mamy swobodę działalności gospodarczej, firmy tak naprawdę nie rozumiały swojej roli społecznej. To obecne, wielkie przebudzenie biznesu związane jest niestety z tragedią społeczną i ekonomiczną, w której wszyscy uczestniczymy. Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że biznes w Polsce, który właśnie dostrzegł że istnieje społeczeństwo, już nie zawróci z tej drogi. Wykorzystajmy ten trudny czas i pomyślmy jak zagospodarować zasoby do takich form działalności, które będą miały pozytywny wpływ na społeczeństwo i środowisko. W czasach wielkiego kryzysu pojawiają się też największe szanse.

Climate Leadership jest po to, żeby przypominać wciąż o tej szansie, ale i wspierać firmy w dostrzeganiu i wdrażaniu konkretnych rozwiązań. Potrzebne są nowe modele biznesowe, zmiany w strukturach organizacyjnych, nowe procedury i zasady działalności operacyjnej, całkowicie nowe produkty i usługi, które wspomagają regenerację i odnowę ekosystemów. Przez ostatnie lata biznes uczył się odpowiedzialności, przez ostatnie miesiące przeszedł przyśpieszony kurs budowania odporności. Największe zadanie na kolejne lata to nauka zwiększania pozytywnego wpływu, szczególnie w kontekście wyzwań środowiskowych, a szczególnie klimatycznych.

W ważnej, niedawno wydanej książce „Green Swans” John Elkington pisze, że „kapitalizm musi stać się radykalnie bardziej inkluzywny ekonomicznie, sprawiedliwy społecznie i odnawiający środowisko”. Jego wcześniejsza książka „Cannibals with forks” z 1998 roku zainspirowała mnie i inne osoby do rozwoju ruchu CSR w Polsce. I nie tylko dlatego, że na okładce cytował polskiego myśliciela. Jego zdaniem, wielkim „zielonym łabędziem” dzisiejszych czasów jest Europejski Zielony Ład.

Poza greenwashing

Dwadzieścia lat temu koncern paliwowy BP zmienił swoje logo na bardziej zielone. Co ciekawe, ówczesne środowisko biznesowe było przekonane, że to wielka zmiana, i że oni już są firmą ekologiczną tylko z tego powodu. To nie był jednak początek zmian, a tylko początek kłopotów. Dzisiaj wywołuje to co najwyżej uśmiech politowania. Ale nie w Polsce. W tym roku jedna z największych naszych firm, chcąc pokazać swoją ekologiczność, zaprezentowała nowy, zielony kolor swojego logo. Miejmy nadzieję, że w przypadku tej firmy to rzeczywisty początek zmian, a nie wyłącznie pusta deklaracja.

Czy po dwudziestu latach biznes w Polsce dojrzał już do tego, by odpowiedzialność połączyć z odpornością i gotowością do odnowy ekosystemów? Czy nasz stary, poczciwy CSR zostanie zastąpiony przez ruch klimatycznego przywództwa biznesu? W biznesie raczej będzie tak, jak mówiono w bardzo dawnych czasach — „przetrwają tylko najlepiej dostosowani” — chociaż tym razem sens tego stwierdzenia może być inny. Przekonamy się o tym już wkrótce, bo nie możemy czekać kolejne dwadzieścia lat.

Nic się nie zmieni, jeżeli nie zaczniemy działać