utworzono: 2021-05-13

Ekonomia odbudowy bioróżnorodności na podstawie „The Dasgupta Review”

Ponieśliśmy zbiorową porażkę w utrzymaniu bioróżnorodności. Nasza potrzeba rozwoju i wzrostu znacząco przerosła możliwości zasobów naturalnych.

Jako ludzkość od dawna już nie funkcjonujemy jako część natury. Staliśmy się zarządcami oferowanych przez nią zasobów. Niezależnie czy jesteśmy farmerami, rybakami, biznesmenami czy politykami, zajmujemy się zarządzaniem nimi. Każdy z nas stara się robić to jak najefektywniej — ku swojej partykularnej korzyści. Jeszcze nigdy w historii nie żyło nam się tak wygodnie i bezpiecznie. Jednak istnieje cała gama niepodważalnych dowodów na to, że w ciągu ostatnich dekad udało nam się wspólnie zniszczyć jeden z najważniejszych zasobów jakim dysponujemy – środowisko naturalne.

Wskaźniki pokazują że pomiędzy rokiem 1992 a 2014 kapitał materialny na głowę mieszkańca planety podwoił się, kapitał ludzki wzrósł o 13%. W tym samym czasie kapitał naturalny planety zmniejszył się o 40%.

Raport Dasgupty dowodzi, że opieranie rachunku ekonomicznego jedynie na produkcie krajowym brutto (PKB) jest błędem, bowiem rachunek ten nie uwzględnia kosztu, który ponosimy aby osiągnąć wzrost gospodarczy. Mówiąc o zrównoważonym wzroście, musimy mówić o kompleksowym poziomie dobrostanu społeczeństwa, który uwzględnia również te koszty, które ponosimy tracąc zasoby naturalne i środowiskowe.

Autorzy raportu nazywają bilans pomiędzy zapotrzebowaniem na zasoby naturalne a ich podażą ‘Nierównościami Wpływu ’(Impact Inequality). Zapotrzebowanie to różni się w zależności od poziomu życia danego społeczeństwa, jego wielkości, oraz tego w jaki sposób adaptuje naturę do swoich potrzeb. Z drugiej strony podaż zasobów naturalnych zależy od ich dostępności oraz zdolności do ich odtwarzania. Bilans wygląda zatem w różnych miejscach inaczej, ale globalnie wyraźnie nasze zapotrzebowanie przewyższa podaż.

Nasze niezrównoważone wykorzystywanie zasobów natury naraża na niebezpieczeństwo dobrobyt i funkcjonowanie obecnych i przyszłych pokoleń.

Bioróżnorodność zmniejsza się w bezprecedensowym tempie. Obecny poziom wymierania gatunków jest od 100 do 1000 razy wyższy niż naturalny poziom bazowy i cały czas rośnie. Wpływa to na spadającą produktywność ekosystemów naturalnych, ich zdolność do samoodtwarzania się oraz adaptacji, oraz stwarza rosnące zagrożenie dla naszej ekonomii oraz utrzymania dobrych warunków życia w dłuższym okresie.

Przykładowo – dewastujący wpływ pandemii COVID-19 i innych chorób zakaźnych, która w dużej mierze jest pochodną nadmiernej eksploatacji określonych gatunków zwierząt oraz zmieniania naturalnych ekosystemów, może być jedynie czubkiem góry lodowej. Właściwej skali problemów doświadczymy jeśli będziemy kontynuować dotychczasowy sposób działania.

Wiele ekosystemów, od lasów tropikalnych po rafy koralowe, zdegradowała się w stopniu uniemożliwiającym ich odtworzenie. Zmiany te mają katastrofalne skutki dla naszego życia i dla naszej gospodarki. Odwracanie takich zmian i przywracanie ekosystemów do ich pierwotnego stanu jest niezwykle kosztowne, jeśli w ogóle możliwe. Najbardziej uderza to w państwa najuboższe, których gospodarka oparta jest w największej mierze na zasobach naturalnych – to one w początkowej fazie stracą najwięcej.

Już teraz potrzebne są zdecydowane działania. Podjęte teraz będą kosztowały mniej niż odwleczone w przyszłość. Integracja państw wokół wspólnych celów – przeciwdziałania zmianom klimatycznym oraz zanikowi bioróżnorodności, a w konsekwencji rosnącemu ubóstwu — jest dziś nieodzowna.

W sercu naszych problemów leży głęboko zakorzeniona i powszechna niewydolność instytucji.

Prawdziwa wartość dóbr i usług które wytwarzamy, uwzględniająca niszczenie zasobów, nie jest odzwierciedlona w ich cenie rynkowej, ponieważ wartość natury nie jest finansowym kosztem. Dla przykładu – wycinka lasu deszczowego nic nie kosztuje. Odwrotnie – opłaca się, bowiem nie tylko przygotowuje grunt pod uprawy, ale jeszcze pozwala pozyskać surowiec — drewno. Sposób konstrukcji modelu ekonomicznego doprowadził nas do sytuacji, w której inwestujemy we wszystko, tylko nie w zasoby naturalne.

Co więcej, wiele zmian nie dostrzegamy gołym okiem, ponieważ dzieją się po cichu pod powierzchnią ziemi czy pod wodą. Są w związku z tym trudne do śledzenia i mierzenia. Trudno również zawsze wskazać na to, kto bezpośrednio ponosi za nie odpowiedzialność. Dostrzegamy je dopiero po ‘efektach zewnętrznych’. Najczęściej za zmiany te winimy biznes, bo to on ma największe korzyści z eksploatacji zasobów, jednak jeśli spojrzymy na problem szerzej, zobaczymy, że zawodzą nas również szeroko rozumiane instytucje.

Wiele instytucji na których obecnie polegamy jest niezdolnych do radzenia sobie z przejawami zachodzących zmian w środowisku. Rządy praktycznie wszystkich krajów skupione są dużo bardziej na wzroście gospodarczym i eksploatacji zasobów niż na ich ochronie, tym samym dając priorytet i możliwość funkcjonowania gałęziom gospodarki, które działają w sposób wysoko niezrównoważony. Bardzo ostrożny szacunek kwoty środków przeznaczonych na subsydiowanie aktywności gospodarczej przyczyniającej się do degradacji środowiska mówi o kwocie 4-6 tryliona dolarów amerykańskich.

Dodatkowo brakuje nam uzgodnionego podejścia, które chroniłoby przed zagładą zasoby wspólne takie jak oceany, czy lasy deszczowe. 15 konferencja COP15 w zakresie bioróżnorodności oraz 26 konferencja klimatyczna COP26 dają nam sposobność, aby ustalić nowy, ambitny kierunek działań na nadchodzącą dekadę, oraz zapewnić odpowiednie środowisko aby zmiany te były wdrażane i realizowane. Potrzebna jest też instytucjonalna zgoda na to jak zmiany te monitorować.

Praca nad rozwiązaniami problemów zaczyna się od zrozumienia i zaakceptowania faktu, że nasza gospodarka jest osadzona w naturze i nie jest zewnętrzna wobec natury.

Wiele modeli ekonomicznych pokazuje skończoność zasobów naturalnych z których korzystamy, jednak nasze myślenie idzie w kierunku przyjęcia, iż rozwinięte technologie pomogą nam problem przeskoczyć i korzystać z zasobów niejako ‘w nieskończoność’. W myśleniu tym stanowczo stawiamy się obok natury, jako element zewnętrzny, którego celem jest jedynie dobrze naturą zarządzić.

Ten raport udowadnia, że takie myślenie jest błędne, a ekonomia bioróżnorodności oparta jest na przeciwnym założeniu – jesteśmy częścią natury, a nie kimś na zewnątrz niej. Założenie to opiera się na wiedzy naukowej o tym jak działają ekosystemy. Ulegają one zmianie pod wpływem zarówno ich eksploatacji, wydobywania surowców naturalnych, produkcji, oraz konsumpcji, jak i wprowadzania do nich odpadów i zanieczyszczeń. Z czasem zanikają i przestają służyć ich mieszkańcom. Ekosystemu nie da się eksploatować w nieskończoność. Dopiero gospodarka oparta o bieżące odtwarzanie zasobów w ekosystemach da nam stabilną możliwość funkcjonowania. Zrozumienie tego jest podstawą do zbudowania modelu zrównoważonego wzrostu gospodarczego, który w pełni polega na interakcji z naturą i jest od niej w 100% zależny.

Musimy zmienić nasz sposób myślenia, działania oraz zbudować nowe mierniki sukces

Stoimy przed poważnym wyborem. Kontynuacja naszej dotychczasowej ścieżki eksploatacji natury ponad jej możliwość do zaspokajania naszych potrzeb stwarza bardzo wiele ryzyk i niepewności wobec naszej przyszłości. Możemy wybrać inną drogę, która opiera się na wprowadzeniu mechanizmów dających możliwość zbalansowania naszego wpływu na środowisko i długofalowo daje nadzieję kolejnym pokoleniom na dobre życie.

Wybór nowej drogi to ogromne wyzwanie i transformacyjna zmiana, której powodzenie będzie zależało od poziomu naszej determinacji, organizacji oraz woli politycznej — być może większej niż skala Planu Marshalla. Transformacja będzie musiała pójść w trzech kierunkach:

Po pierwsze: upewnić się, że nasz popyt na dobra naturalne nie przekracza podaży i że jesteśmy w stanie zwiększyć podaż zasobów naturalnych w porównaniu do stanu obecnego.

Produkcja żywności w najbardziej znaczącym stopniu wpływa na utratę bio-różnorodności. W obliczu rosnącej liczby ludzi na świecie konieczność produkowania żywności w zrównoważony sposób stanie się jeszcze istotniejsza. Innowacje technologiczne oraz zrównoważona produkcja muszą:

- ograniczyć nasz wpływ na klimat, a więc zredukować ślad węglowy

- zmienić sposób wykorzystania ziemi oraz ograniczyć dewastację wód oceanicznych i ich zasobów

- zmniejszyć poziom odpadów zanieczyszczających i zatruwających środowisko

- zwiększyć odporność rolnictwa poprzez wprowadzenie metod precyzyjnych upraw (precision agriculture), zintegrowanych metod radzenia sobie ze szkodnikami, oraz molekularnych systemów żywienia.

Zmiany te mogą mieć bardzo pozytywny wpływ na ekonomię i wygenerować wiele nowych miejsc pracy.

Bardzo istotnym tematem jest również zapotrzebowanie na energię, idący za tym ślad węglowy i jego negatywny wpływ na środowisko. Odchodzenie od węgla przy produkcji energii jest absolutnie niezbędne abyśmy mogli dążyć do równowagi pomiędzy popytem a podażą w ekosystemach.

Jeśli mamy uniknąć nadmiernej eksploatacji zasobów naturalnych nie możemy polegać jedynie na technologii. Całkowitej zmianie musi ulec również struktura produkcji I konsumpcji. Aktualny system, w którym generujemy straty i marnujemy ogromne ilości żywności wpływa na zupełnie nieefektywne wykorzystanie zasobów. Wprowadzenie nowych polityk i praktyk wokół kształtowania cen oraz wokół zmiany nawyków, opartych na ponownym wykorzystywaniu, recyklingu czy dzieleniu się są podstawą, aby zmianom uległ cały globalny łańcuch dostaw, mający wpływ na środowisko.

Rosnąca liczba ludności na świecie powoduje, że zasobów potrzebować będziemy coraz więcej, nawet jeśli uda nam się zmienić model konsumpcji. Dlatego szalenie istotne są również działania wokół kwestii dotyczących reprodukcji. Decyzja o posiadaniu dzieci to najczęściej nie tylko osobista preferencja, ale pewien standard społeczny, gdzie wybory innych mają istotny wpływ na mój wybór. Powszechny dostęp kobiet do edukacji, informacji, bezpieczeństwo finansowe, wsparcie dla rodzin, jeśli chodzi o planowanie rodziny ma szanse zmieniać postawy i preferencje dotyczące dzietności, a tym samym wpływać na światowe wskaźniki demograficzne. Programy takie były bardzo niedoinwestowane, a powinny być prowadzone — nawet, gdy doraźne efekty krótkoterminowe nie są oczywiste.

Ochrona i odtwarzanie naszych zasobów naturalnych spowoduje, że będziemy mogli sięgać do nich również w przyszłości. Koszt ochrony jest dużo niższy od kosztów regeneracji już zdegradowanych i wyniszczonych ekosystemów. W obliczu ryzyka oraz niemożności oszacowania skali skutków degradacji środowiska, istnieją mocne argumenty natury ekonomicznej nad ograniczeniem ilości produkcji w modelu kształtowania cen. Poprawa zarządzania terenami chronionymi, na których odtwarzana i przestrzegana jest bioróżnorodność, wraz z produkcją rolniczą, powinna doprowadzić do stworzenia wielofunkcyjnych gruntów i wód, będących zarówno źródłem żywności, jak i stabilnymi ekosystemami. Szeroko zakrojone inwestycje w rozwiązania oparte na środowisku (Nature-based Solutions) pozwolą nam odbudować już utracone ekosystemy i wpłynąć długofalowo na ograniczenie migracji klimatycznych oraz powstawanie nowych miejsc pracy.

Po ustaniu pandemii COVID-19 tego typu inwestycje powinny być podstawą stymulowania wzrostu gospodarczego. Co więcej, w krajach o niższym dochodzie, praca i dobrobyt są w bezpośredni sposób związane z zasobami naturalnymi. Ich brak może prowadzić do ludzi skrajnego ubóstwa. Inwestycje tego typu mogą ubóstwu w ten sposób skutecznie zapobiegać.

Po drugie: musimy zmienić mierniki, którymi mierzymy wzrost ekonomiczny — tak, aby przekierować nasze działania w kierunku zrównoważonej ekonomii

Natura w modelu ekonomicznym musi stać się takim samym zasobem jak budynki, drogi, czy kompetencje. Aby tak się stało musimy zredefiniować to jak mierzymy sukces ekonomiczny. Produkt Krajowy Brutto (PKB) jest podstawową miarą efektywności ekonomicznej, potrzebną do krótkoterminowych analiz makroekonomicznych. W żaden sposób nie pokazuje jednak utraty zasobów — w tym zasobów naturalnych. Pozostaje zatem miernikiem ekonomicznym, których wręcz zachęca nas do ich nieograniczonej eksploatacji.

Raport ten udowadnia, że chcąc mieć pewność, że nasz rozwój gospodarczy jest zrównoważony, musimy w skonstruować włączający wskaźnik (inclusive measure), który ujmuje kompleksowo nasz wzrost lub spadek bogactwa. Bogactwo możemy mierzyć ilością zasobów, w tym również zasobów naturalnych. ‘Bogactwo inkluzywne’, czyli uwzględniające wszystkie rodzaje zasobów, jest wskaźnikiem, który może w adekwatny sposób pokazywać nasz faktyczny dobrostan przekazywany dalej następnym pokoleniom. Taki sposób mierzenia wzrostu gospodarczego zachęca bezpośrednio do inwestycji w zasoby naturalne oraz buduje zbalansowane podejście do wykorzystywania zasobów.

Włączenie kapitału naturalnego do systemów księgowych będzie krytycznym krokiem w stronę budowy zrównoważonej ekonomii. Struktura tego typu systemów księgowych I audytowych już istnieje i trwają nad nią prace. Oczywiście właściwa konstrukcja mierników oraz cały projekt nowego system nastręcza wielu problemów, jednak nie powinno to zniechęcać ani biznesu ani rządów do wspierania tego typu działań. Standaryzacja danych, metod modelowania oraz wsparcie techniczne pozwoli na dużo efektywniejsze wdrożenie nowej metody księgowej opartej na kapitale naturalnym do rozliczeń gospodarczych, oraz do poprawy jakości podejmowania decyzji dotyczących całej planety.

Po trzecie: Zmienić nasze instytucje i systemy – w szczególności system finansowy i edukacyjny – tak aby wspierały one zmiany dla kolejnych pokoleń

Informacje potrzebne do podejmowania właściwych decyzji środowiskowych nie są równomiernie dostępne. W większości informacjami takimi dysponują wspólnoty lokalne, które bezpośrednio obserwują zachodzące zmiany, lecz perspektywa instytucji rządowych, organizacji międzynarodowych oraz globalnego łańcucha dostaw jest również bardzo istotna. Ważne aby instytucje pozostawały policentryczne, a ich zadaniem było zderzanie perspektyw: globalnej, regionalnej, narodowej, lokalnej, oraz zapewnianiem dialogu pomiędzy różnymi organizacjami, społecznościami i interesariuszami.

Rolą instytucji byłoby zapewnienie odpowiedniego przepływu informacji i budowania współpracy wokół wypracowywania rozwiązań, planowania i koordynacji.

Wyzwaniem jest traktowanie ekosystemów jako wspólnego dobra, w pewien sposób transcendentnego wobec państwa. W raporcie sugerowane jest rozwiązanie polegające na stworzeniu ponad-państwowych systemów instytucjonalnych, które mogłyby sprawować nad nimi nadzór. Możemy tu rozważyć dwa typy przypadków: ekosystemy w obszarze danego państwa (np. las tropikalny) - tu mogłyby zostać rozważone bezpośrednie środki finansowe dla danego państwa na ochronę określonego zasobu. Drugi to zasoby pozostające poza granicami państwa, takie jak np. części oceanów – tu możliwe byłyby określone opłaty za ich wykorzystywanie (transport, rybołówstwo), oraz kontrola nad rejonami wymagającymi ochrony.

Aby transformacja się udała musimy się w nią zaangażować na każdym poziomie, ze szczególnym naciskiem na systemy edukacji, oraz system finansowy. Potrzebujemy systemu finansowego, który zapewni bezpośredni przepływ środków finansowych do inwestycji – publicznych i prywatnych – wspierających odnowę i restytucję zasobów naturalnych, oraz bardziej zrównoważone modele życia, produkcji i konsumpcji. Mają tu rolę do odegrania wszystkie instytucje finansowe – rządy, bank centralny, finansowe instytucje międzynarodowe, oraz instytucje prywatne.

Aktorzy na scenie finansowej mogą pomóc również ocenie ryzyka związanego z niezrównoważonych wykorzystaniem zasobów. Biznes i instytucje finansowe mogą zrobić to poprzez wykazywanie swego wpływu oraz zależności od natury i jej zasobów w nowych raportach finansowych. Tego typu ujawnienia mogłyby być podstawą do szacowania ryzyk dla środowiska i dla samego biznesu.

Bank centralny i instytucje regulacyjne powinny pomóc w coraz lepszym rozumieniu ryzyk środowiskowych i ich wpływu na dane gałęzie biznesu. To czego tu potrzebujemy to zestawu globalnych wytycznych i standardów, bazujących na wiarygodnych danych, które mogą być wykorzystane do zbudowania systemów raportowania uwzględniających i ujawniających wpływ środowiskowy.

Nie można jednak jedynie polegać tu na instytucjach. Odpowiedzialność dbania o zasoby naturalne jest w dużej mierze po stronie jednostki. Wielu z nas miała w ciągu swojego życia mały kontakt z naturą, ponieważ wyrosła w wysoko zurbanizowanych miastach. Edukacja i interwencje mające na celu przybliżyć każdemu człowiekowi temat konieczności dbania o środowisko oraz odbudowujące kontakt z naturą, to wyzwania dla naszego systemu edukacji. Decyzje dotyczące np. zrównoważonej konsumpcji są bowiem po stronie jednostek i zależą od tego jak bardzo mogą być to decyzje świadome.

Transformacja jest możliwa – zasługujemy na nią zarówno my, jak i nasze dzieci. Jej sukces zależy od nas wszystkich.

Opublikowane pierwotnie 2021-05-13

Nic się nie zmieni, jeżeli nie zaczniemy działać